Czy Ciechan popłynie na kontrowersyjnym wpisie prezesa?

Piwo się rozlało – prezes Browaru Ciechan w niewybrednych słowach skomentował zaangażowanie Dariusza Michalczewskiego w ruch LGBT. Publicznie, na Twitterze, co prawda na profilu prywatnym, ale zawsze co prezes, to prezes, nie ma prywatności w komunikacji. Fala oburzenia i krytyki na niewybredność prezesa zaczyna płynąć, modne knajpy wylewają piwo Ciechan do studzienek, kilka portali opublikowało na ten temat swoje przemyślenia, zaś na Facebooku powstała grupa przeciwna firmie.

Zatem mamy przed sobą klasyczny kryzys w mediach społecznościowych. Czy zaszkodzi on firmie? Śmiem wątpić, a oto dlaczego:

1. sprawa dotyczy przekonań właściciela firmy, a nie jakości produktu – innymi słowy kryzys nie dotyczy wadliwego procesu produkcyjnego, nikt się piwem nie zatruł, nie ma w nim szkła itp., czyli bojkot marki nie ma podstawy merytorycznej.

2. pamięć ludzka jest krótka – kto pamięta jeszcze wpadkę Wandy Nowickiej z wpisem z okazji pogrzebu Wisławy Szymborskiej, gdy pomyliła ją z Michaliną Wisłocką? Albo akcję bojkotowania sieci Reserved? Nie mówiąc już o kryzysie Kitkata…

3. kryzys zwiększa sprzedaż – tak jest. Jak widać, sprawdza się znana zasada, że nieważne jak mówią, byle mówili. Wspomniany KitKat lepiej sobie radził na rynku po wybuchu afery – pisał o tym The Grocer, zaś i LLP po aferze z przenoszenie znaków towarowych do rajów podatkowych też nie narzekał na sprzedaż.

Wątłe podstawy, wrodzona krótkotrwałość kryzysu oraz zazwyczaj dodatni, nie ujemny wpływ na sprzedaż nie rokuje na trwałe odbicie się na marce. Jak będzie faktycznie, to oczywiście czas pokaże. Z jednej strony lepiej unikać ostrych stwierdzeń, gdy osoba kieruje firmą i jej wypowiedzi mogą wpłynąć na los marki oraz zatrudnionych pracowników. Z drugiej strony nadmierna polityczna poprawność nie sprzyja wyróżnieniu się na rynku. Znalezienie złotego środka jest jak zwykle nie lada sztuką ;]

Podziel się z innymi

Post Comment