Warning: file_get_contents(): php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /home/malowane/domains/social-pr.pl/public_html/wp-content/plugins/device-push/index.php on line 130

Warning: file_get_contents(https://apiweb.devicepush.com:8081/1.0/): failed to open stream: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /home/malowane/domains/social-pr.pl/public_html/wp-content/plugins/device-push/index.php on line 130

Facebook Instant Articles, czyli polscy wydawcy jak zwykle robią w gacie

W Polsce:

(…) najistotniejszym miejscem publikacji treści pozostają dla nas serwisy Wyborcza.pl. Chcemy, aby to tutaj wracali czytelnicy i dlatego nieustannie rozwijamy nasze serwisy i aplikacje oraz pracujemy nad naszymi treściami.

— Wojciech Fusek,
dyrektor wydawniczy i z-ca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, na łamach WirtualneMedia 

oraz:

Jednak na dłuższą metę platforma może okazać się niebezpieczna. Po pierwsze dlatego, że stwarza dystans między wydawcą i jego własnym serwisem internetowym a odbiorcami. Czytelnicy, którzy przywykną do tego, że otrzymują artykuły za pośrednictwem Facebooka, z czasem mogą w ogóle przestać odwiedzać platformę konkretnego wydawcy.

— Paweł Nowacki,
z-ca redaktora naczelnego ds. online „Dziennika Gazeta Prawna”, na łamach WirtualneMedia 

Tymczasem na świecie:

It increasingly doesn’t matter where our content lives.

— Jonah Peretti, CEO BuzzFeed,
na łamach Fusion.net 

O co tyle zachodu? Do wczoraj wydawcy typu National Geographic, The New York Times, BuzzFeed, The Guardian mogli na swoich profilach zamieszczać jedynie typowe newsy: parę linijek tekstu (dłuższe od razu wpadały do przegródki tl;dr) i zdjęcie z linkiem. Chcąc przeczytać całość, czytelnik klikał w post, po czym przechodził do artykułu na własnej stronie wydawcy. Na desktopach trwa to moment, ale na smartfonach transfer danych zajmował dobrą chwilę.

Od dziś do artykułów udostępnianych w opcji Instant Articles czytelnik nie musi nigdzie iść. Wystarczy w niego kliknąć, by artykuł otworzył się bezpośrednio na Facebooku.

Różnica w szybkości bywa dość znaczna – tu znajdziecie króciutki film o tym:

Moje własne wrażenia po krótkiej zabawie z Instant Articles: to działa, i to bardzo fajnie. Artykuł można udostępnić, mogą być w nim osadzone reklamy, jest bardzo czytelny (czcionka jak w iphonowym Readerze), są duże zdjęcia, stopka, autor, wszystko co potrzeba.

A teraz na gorąco kilka wniosków branżowych.

1. Uproszczenie procesu monitoringu contentu

Specjalnie użyłem słowa „procesu”, żeby podkreślić wagę zmiany. Niby i tu i tu w grę wchodzi tylko jeden klik palcem lub myszką. Ale liczba czynności do wykonania przez przeglądarkę lub apkę zmniejsza się diametralnie. Facebook mówi, że przekazuje mediom współpracującym mnóstwo informacji o klikach i użytkownikach. Za parę miesięcy zobaczymy pierwsze opinie i przedłużenia współpracy, wtedy przekonamy się, jak ona przebiega.

2. Więcej kasy dla twórców treści.

Skoro to FB będzie „hostował” lub „outsource’ował” platformę publikacji, to część kasy do tej pory przeznaczanej na utrzymanie systemów przez każdego pojedynczego wydawcę może zostać przesunięta dla twórców treści. Jeśli tak się stanie, oznacza to fantastyczną wiadomość dla pisarzy i dziennikarzy: wyższa stawka to motywacja, by tworzyć bardziej dopracowane i ciekawsze teksty.

Mówię „teksty”, ale w praktyce chodzi o połączenie tekstu, grafiki, wideo, dźwięku, animacji. Dzięki IA artykuły są multimedialnymi bytami.

3. Najlepsze treści na FB, reszta u siebie.

Wydawcy jęczą, że ludzie przestaną czytać teksty u nich, a zostaną wyłącznie na Facebooku. Heloł! Co piąta strona odwiedzana w USA to Facebook (źródło: Gary Vaynerchuk, W market(r)ingu, czyli jak nie zginąć w świecie mediów społecznościowych, Wydawnictwo Słowa i Myśli, Lublin 2015), więc ludzie już odchodzą od przeładowanych portali. Już teraz wyniki klikalności artykułów są zgodne z teorią długiego ogona: 10 proc. najlepszych wpisów zgarnia 80 proc. klików.

Poza tym, czytelnicy i tak są już przyzwyczajeni, że na FB pojawiają się wybrane teksty. Żadna gazeta czy portal nie wrzuca tam wszystkich swoich codziennych newsów. Dopóki FB nie wprowadzi opcji grupowania w kanały tematyczne tagowanych newsów dla użytkowników, istnienie portali własnych pozostaje nadal uzasadnione.

4. Tradycyjne media zaliczyły kolejny dzwon na drodze do wymarcia lub drastycznej zmiany roli.

Inicjatywy takie jak Huffington Post, czy nasze lokalne NaTemat czy OnetAutorzy pokazały, że nowoczesne firmy medialne odchodzą od nacisku na technologię dystrybucji (druk, telewizja, radio) na rzecz tworzenia treści. Content creation agency zamiast media mogul. Tym bardziej, że największe firmy i tak już rozpoczęły budowę własnych kanałów komunikacji z klientami i innymi grupami interesu (owned media).

News has become disaggregated, and the thing that people share is not the newspaper, but the news story.

— Felix Salmon, How Facebook could kill the news brand, na łamach Fusion.net 

5. Oglądalność tekstów w wakacje.

Już nie mogę się doczekać, by zobaczyć czy u wydawców Instant Articles pojawi się tradycyjny wakacyjny spadek oglądalności. Spodziewam się, że pojawi się znacznie mniejszy: wszak co może robić na plaży, jak nie przeglądać wiadomości na smartfonie?

Podziel się z innymi

Post Comment