Fenomen Blendle

System płatności za treści wydawców internetowych w formie abonamentowej z trudem, bo z trudem, ale powoli przyjmuje się nad Wisłą. Czesko-słowacki system PIANO można spotkać, próbując czytać materiały z Agory i Polskapresse – największych wydawców. System wszedł do Polski w 2012 r., w ciągu 3 lat zatem objął całkiem zacny kawałek tortu wydawniczego. Firma jednak nie chwali się wynikami finansowymi, co może świadczyć o tym, że biznes nie poszedł tak, jak zakładano.

Tymczasem w Holandii i Niemczech działa inny system, Blendle.

To holenderski startup, który przebojem wdarł się na te rynki. Dość powiedzieć, że wszystkie główne krajowe gazety niemieckie sprzedają swoje artykuły przez Blendle, łącznie 18 tygodników i 15 dzienników, i tylko przez Blendle. Blendle działa odmiennie niż Piano – tu się kupuje mikropłatnościami dostęp do poszczególnych artykułów, a nie płaci abonament. Na rynku niemieckim to wielka nowość – nie tylko dlatego, że jest to startup, ale także dlatego, że dramatycznie zmienił ekosystem wydawców cyfrowych i ich możliwości monetyzacji treści online. Ponieważ wszyscy wydawcy „weszli” w ten system, stał się on szczelny – czytelnicy nie mają szans na znalezienie darmowej treści, jakby to miało miejsce, gdyby był tylko część treści była za paywallem.

W Blendle rejestruje się tylko raz, od razu także wpisuje się dane swojej karty kredytowej. Usługa tworzy rodzaj personalizowanego cyfrowego kiosku, w którym pojawiają się informacje, które interesują użytkownika (na podstawie wcześniej zapisanych preferencji) oraz jego znajomych i osób publicznych. Gdy użytkownik kliknie na nagłówek, aplikacja lub strona internetowa pobiera niewielką opłatę, dzieląc ją w proporcji 30/70 między Blendle i wydawcę. Po przeczytaniu czytelnikowi nie spodoba się artykuł, jeżeli nie był zgodny z jego oczekiwaniami, może uzyskać natychmiastowy zwrot pieniędzy.

Cena za dostęp do artykułu jest ustalana przez poszczególnych wydawców, ale średnio wynosi ok. 20 eurocentów za artykuł.

Firma została założona przez dwóch 28-letnich byłych dziennikarzy – Martena Blankesteijna i Aleksandra Klöppinga. Obecnie z jej usług korzysta na bieżąco ponad 300.000 użytkowników (tak twierdzą) i w Holandii przynosi wydawcom więcej dochodu niż inne paywalle. Co ciekawe, w marcu The New York Times (który jest także inwestorem w Blendle, obok niemieckiego wydawcy Axel Springer), Washington Post i The Wall Street Journal podpisali umowy na testowe wykorzystanie platformy. Ekspansja jest więc nieunikniona – oczy Blendle kierują się także na Francję.

Jednak może nie nastąpić to szybko – zgodnie z polityką firmy usługa jest uruchamiana wtedy, gdy minimum 2/3 wydawców podpisze stosowne umowy.

Darmowa treść jest wszędzie i z tym próbują wydawcy walczyć, eksperymentując z różnymi metodami zarabiania – niektórzy, jak Financial Times i The New York Times, mają paywalla. Inni, w tym The Guardian i Mail Online, sprzedają po prostu reklamy. Nie tylko oni zainteresowani są sprzedażą treści – Apple wprowadziło aplikację News (ponoć konkurenta Flipboarda), a Facebook próbuje wprowadzić swoje FB Instant. Także Google próbuje – w kwietniu stworzył fundusz o wartości 150 mln euro na rozwój dziennikarstwa w Europie.

źródło: Business Insider

Podziel się z innymi

Post Comment