Infografika, jej 7 typów i 7 pułapek

11 maja na blogu Brand24 Aneta Głowacka zamieściła fajny przewodnik po infografikach: jakie rodzaje można zrobić, krótki opis, przykład. Dałem lajka, a potem zacząłem myśleć nad wpisem uzupełniającym. Aneta opisała infografiki od strony treści. Ja natomiast przedstawię pułapki, w które można wpaść, przygotowując je. Tak, żeby odbiorcy czytając je, nie płakali nad traconym czasem – niczym podczas krojenia cebuli.

X faktów/ciekawostek/mitów o…

Praktycznie każda firma bez problemu zbierze kilka-kilkanaście faktów o swojej działalności, historii, produktach. Ale jaką niosą one korzyść odbiorcy? Sama wiedza nie wystarcza: internet jest pełny wiedzy, rzetelnej i fachowej, która nie jest używana. A każdego dnia powstaje jej więcej i więcej.

W moim doświadczeniu taka infografika sprawdza się w trzech poniższych przypadkach:
* przed eventem (targami, konferencją itp.), aby przekazać uczestnikom kilka najważniejszych rzeczy, kilku najważniejszych wystawców, prelegentów,
* jako podsumowanie pewnego etapu, np. znam kilku dziennikarzy, którzy bardzo lubią miesięczne zestawienia komunikatów medialnych z działalności firmy w formie infografiki – w ten sposób mają ogólny pogląd na całość w jednym miejscu i dostają najważniejsze informacje (kto, co, gdzie, kiedy, oraz liczby); jeśli coś ich  zainteresuje, wtedy sięgną po konkretnego pressa,
* jeśli marka/firma funkcjonuje w przestrzeni codziennych rozmów (w pracy lub w domu), wtedy infografika służy jako zbiór ciekawostek wywołujących rozmowę – przykład: chmurowisko.pl/infografika-001-10-ciekawostek-o-oracle-cloud/.

X sposobów na…

W wielu przypadkach taka infografika jest o niebo lepsza niż jej tekstowy odpowiednik. Przykład: instrukcja montażu mebli w Ikea, gdzie jeden rysunek zastępuje zależność między elementami a włożyć w b, do opisania której trzeba by zużyć kilkanaście zdań.

Pułapkę związane z tym typem treści widać również w artykułach i książkach, które zapowiadają kilka świetnych sposobów na coś. Pierwsza polega na tym, że sposoby są opisane powierzchownie: widać problem, jest opis CO się robi, a potem przeskok na efekty. Brakuje informacji JAK się robi. Celują w tym spece od finansów osobistych i od promocji, którzy doskonale wiedzą, że trzeba np. oszczędzać/inwestować oraz tworzyć viralowy content. Ale jak dokładnie to zrobić: tego nie wyjaśniają. Czasem wyjaśnienie jest indywidualne, a ogólne porady – nieskuteczne. Czasem to sztuczka, żeby przyciągnąć ludzi na płatne szkolenie lub do zakupu e-booka. Czasem po prostu nie ma tyle miejsca, by wszystko dokładnie wyjaśnić. Infografiki nie są z gumy, a nie możesz wrzucić tam ściany tekstu.

X lekcji od ludzi sukcesu

To ciekawe grafiki, ponieważ można je przygotować na poważnie lub żartobliwie.

W pierwszym przypadku, powinny to być zajawki/zachęty do przeczytania większego opracowania i powinny zawierać silny przekaz perswazyjny, jeśli chodzi o źródło lekcji. Przykłady podane przez Anetę – „10 morning rituals of successful entrepreneurs”, „7 unorthodox rituals of outstanding leaders”, „What successful business leaders eat for breakfast” – są przydatne dla kogoś, kto stawia pierwsze kroki na drodze do sukcesu, do bycia liderem, do sensownego odżywiania. Natomiast grafika „5 zasad zarządzania czasem Alberta Einsteina” (z zasadą pierwszą: czas jest pojęciem względnym) lub „Jakie białkowe cudeńka dyrektorzy spółek z Fortune 100 wrzucają na ruszt po porannym treningu” może zaciekawić również doświadczonych menedżerów.

Warto też pamiętać, aby temat infografiki był blisko i naturalnie związany z twoją marką (produktowo, promocyjnie, socialowo). Jeśli grafikę „10 morning rituals of successful entrepreneurs” przygotuje producent samochodów, wzruszymy ramionami. Ale ta sama grafika od producenta kosmetyków, może cię zaciekawić.

W drugim – żartobliwym – przypadku, chodzi o to, aby temat lekcji i ich źródło stały ze sobą w kontraście. „10 małżeńskich porad zawodników piłki nożnej”, „Co politycy radzą w kwestii oszczędzania”, „5 skutecznych taktyk wychowawczych, przetestowanych w więzieniach o zaostrzonym rygorze” – rozumiesz o co chodzi, prawda? Takie grafiki to click-baity (w pozytywnym sensie): marki, które je tworzą, liczą na masowy rozgłos. Ich produkty nie muszą być związane z tematem, choć zawsze lepiej żeby były.

Ludzie łatwo się obrażają, więc na takie żartobliwe grafiki trzeba uważać – dokładnie jak na każdy inny przejaw humoru.

Porównania

To dość rzadkie infografiki, ponieważ wymagają spełnienia kilku warunków:
* prezentowane podmioty muszą być zbliżone pod względem sił perswazyjnej lub reputacji – w przeciwnym razie od razu powstaje podejrzenie, że słabszy chce się wybić kosztem silniejszego, albo że silniejszy chce stłamsić słabszego,
* kryteria wyboru muszą być uczciwe, a zaprezentowane wyniki – obiektywnie pomierzone (fakty, nie opinie),
* prezentowane są silne i słabe strony, a decyzję podejmuje odbiorca samodzielnie.

Marka, pisząc o swojej działalności, może nie być w stanie ocenić niektórych aspektów, na ocenę przez zewnętrznego eksperta mogą wpływać czynniki finansowe, wizerunkowe, prawne itp.

Wg mnie, z zaprezentowanych przez Anetę przykładów grafika, która może spełniać powyższe wymagania, to „Bieganie vs Jazda na rowerze”.

Odmianą „Porównań” są „Pojedynki”, które polegają na ocenie punktowej obu podmiotów, a na końcu zostaje podany wynik. Gdybym zrobił infografikę z wpisu „Pojedynek na wpisy: McDonald’s czy Burger King?”, to przyjęłaby taką właśnie formę. Powyższe warunki zostają zachowane.

Oś czasu

Kolejność chronologiczna to najpopularniejsze, a przez to leniwe podejście do prezentacji zdarzeń i wiedzy. Często bowiem następstwo w czasie nie niesie ze sobą następstwa wpływu: drugie zdarzenie wystąpiło po zdarzeniu pierwszym, ale pierwsze zdarzenie nie wywołało ani nie zmodyfikowało zdarzenia drugiego.

Przykład: stoisz na przejściu przez jezdnię. Zapala się zielone światło (zdarzenie A), po czym dzwoni do ciebie telefon (zdarzenie B). Chronologia: jest. Następstwo sprawcze: brak.

Już nie mówiąc o tym, że niektórzy mają problemy z ustaleniem prawidłowej kolejności zdarzeń.

Przykład: dochodzisz do przejścia przez jezdnię i zatrzymujesz się, ponieważ świeci się światło czerwone. Zdarzeniem A (chronologicznie) jest twoje zatrzymanie się czy czerwone światło? Wiele osób uważa, że zatrzymanie się, ale tak naprawdę zdarzeniem A jest czerwone światło (było zapalone zanim padło na nie twoje spojrzenie).

Skuteczna infografika „Oś czasu” musi więc w sposób jednoznaczny i naturalny prezentować zdarzenia w pewnym wydzielonym sprawczo wycinku czasu. Przykłady: przebieg filmu, przebieg meczu, przebieg zmagań marketingowych Coca-Coli i Pepsi, przebieg kariery koszykarza Jeremy’iego Lina.

Schemat

Zwany też „Procesem”, „Procedurą”, „Algorytmem”, prezentuje w zwartej formie pewien proces decyzyjny lub postępowania. Niestety, większość przedstawionych w ten sposób procesów to uproszczenia – głównym czynnikiem jest ilość dostępnego miejsca vs skomplikowanie procesu. Nie ma nic złego w uproszczeniu, o ile o tym wiesz i nie traktujesz go jako wyczerpujący opis. Dlatego lepiej sprawdza się jako przypomnienie dla praktyków (którzy uzupełnią braki) niż narzędzie do nauki dla początkujących (którym brakuje wiedzy).

Statystyki

Kłopot z zestawieniem liczb na infografice jest identyczny jak kłopot z liczbami w prezentacjach. Jeśli samoistnie nie tworzą one sensu dla odbiorcy, to tylko leniwy data dump (pożyczone z książki Jerry’ego Weissmana, yo!) – bo ich zrozumienie wymaga od odbiorcy mnóstwo czasu, a to jest zaprzeczeniem idei infografiki jako narzędzia upraszczającego przekaz.

Zupełnie inną wartość ma zestawienie statystyk dla ich autora/autorki lub wewnętrzne w firmie. Ty wiesz co one oznaczają, a wszystkie kluczowe masz w jednym miejscu. Mega wygoda, którą doskonale znamy z pulpitów/paneli menedżerskich.

(Źródło zdjęcia: Couleur, Pixabay.com, Public Domain na licencji CC0.)

Podziel się z innymi

Post Comment