Mit wakacyjnego dołka oglądalności i 5 inspiracji social contentu na wrzesień

1 września. Data, której nie cierpią dzieci podlegające obowiązkowi szkolnemu. Data, o której marzą wydawcy portali. Od tego dnia wraca do normy oglądalność, po wakacyjnym dołku…

Dołku? Ha! Patrząc na roczne zestawienia Gemiusa czołowych portali, ten dołek zaczyna stawać się legendą miejską. Racja, spadki mniejsze lub większe widać w mniejszych portalach, ale czołówka w wakacje nigdy nie miała problemów: i z klikalnością, i z unikalnymi użytkownikami. Zresztą tegoroczny lipiec generalnie pokazał, że klikalność w wakacje nie jest problemem. Jest to łatwe do obserwacji okiem nieuzbrojonym – ilość gimbazowych i cebulakowych wpisów w internecie zostawiła daleko w dole zeszłoroczne poziomy (oba pojęcia to stan umysłu, a nie odniesienie do wieku lub ulubionego warzywa/przekąski). Jest to również zgodne z szerokimi trendami: kolejne, coraz młodsze roczniki uzyskują dostęp do internetu i zaczynają dzielić się w nim przemyśleniami a temat życia, biznesu, trenowania drużyn sportowych, celebrytów, diet, i tysiąca innych tematów. Oczywiście, jednocześnie i z dogłębnym przeświadczeniem o własnej nieomylności. Kiedyś przyjemność wysłuchiwania tych „treści” była zarezerwowana głównie dla rodziców i dziadków. Obecnie słyszą to wszyscy nie-zainteresowani, czy tego chcą, czy nie.

O ile można zrozumieć, że w taki nieuporządkowany i rozdygotany emocjonalnie sposób młode pokolenie przekazuje swoje przemyślenia młode pokolenie, tak korzystanie z takich samych zagrywek podczas wyrażania, argumentowania i dyskutowania postaw przez dorosłych zrozumieć już trudniej. Jasne, wynika to po części ze specyfiki roku wyborczego: mieliśmy już kampanię, jesteśmy w trakcie kampanii, za moment rozpocznie się kolejna. Emocje i stawka są wysokie, ale mimo wszystko internet i social to media publiczne. Profile socialowe to również media publiczne, a nie prywatne, jak wciąż sądzi wiele osób, w tym te zajmujące się mediami publicznymi. Kultura obowiązuje 24/7, gdyż albo się ją ma, albo zabrakło jej w ostatnich dniach sierpniowej wyprzedaży.

We wrześniu nie unikniemy hałasu wyborczego, tak samo zresztą jak początku kampanii świątecznych. Tak, tak, korpoorki wracają po wypoczynku, witają się ze żartobliwie ozdobionymi stanowiskami pracy i ruszają do gwałtownej walki o wyniki w Q4 i potoczne „święta z szyneczką”. Wolałbym jednak we wrześniu, w codziennej działalności socialowej (pomijam działania pod tematy strategiczne zaplanowane z wyprzedzeniem kwartalnym lub rocznym), skupić się na wyciszeniu emocji i niewielkiej refleksji nie tylko nad sprawami ogólnymi, ale też nad indywidualnymi decyzjami i działaniami.

Co niniejszym proponuję.

I od razu podsuwam 5 inspiracji na pasujący do tego social content.

(1) Rzeczy, których nauczyłem/nauczyłam się we właśnie minione wakacje.

Wakacyjne galerie fotek to rzecz fajna, ale jeszcze lepsze jest kreatywne przetrawienie doświadczeń w przydatną zasadę, ciekawą anegdotę, lub głęboką obserwację. Użyj fotki z wakacji jako tła, a na nim daj motywujący cytat lub rzeczoną anegdotę (anegdotę z boku zdjęcia, bo to znacznie więcej tekstu).

(2) Przedstawienie nowego profilu (najwyżej 1-2), który zacząłem/zaczęłam obserwować w te wakacje i czego spodziewam się po nim w kolejnych tygodniach.

Opisując nowy profil, przedstawisz swoim czytelnikom co cenisz i czego szukasz. Jeśli we wpisie szturchniesz administratora, dostarczysz mu bezpośrednio swoje oczekiwania. Jeśli jest rozsądny, to przekaże je do działu kreacji contentu. Mało kto tak robi, więc twój głos będzie miał tym większą siłę. W ten sposób zapewnisz sobie content, który odpowiada na twoje potrzeby.

(3) Moje silne strony.

W codziennej pogoni za ciekawymi treściami łatwo jest stracić z oczu podstawowe źródło wyróżniającego contentu: twoje własne silne strony. Wiele marek i osób tak bardzo stara się przypodobać swoim fanom, że tracą z oczu pierwotny powód, dla którego osoby te stały się fanami. Wróć do korzeni, co jakiś czas wstaw osobisty, bardzo głęboki wpis. Firma może napisać o procesie produkcji lub doborze składników. Nikt się nie pogniewa, a wpis taki pokaże, że za haha i hihi, które na co dzień serwujesz, zajmujesz się też poważniejszymi rzeczami.

(4) Silne strony osób/firm/profili, które obserwuję.

Ponownie, wpis ten ma na celu wnieść wartość do twojej sieci komunikacyjnej. Zresztą, to jeden z najlepszych rodzajów wpisów, ponieważ nie dość, że dostarczasz ciekawy content (nieswój), to jeszcze dokładasz przemyślenia (swoje). Zadbaj tylko o wspomnianą wcześniej kulturę (profile satyryczne niech nie słuchają 🙂 ).

(5) Jeden nowy dział wpisów social, który jest zgodny z twoimi przyszłorocznymi celami.

Warto zacząć już teraz, ponieważ nawet przygotowanie jednego takiego wpisu tygodniowo przyniesie ci co najmniej 10 wpisów do końca roku. A to już coś, co można przeanalizować, optymalizować, wnieść jako wiedza do planowania budżetu i działań na rok przyszły. W wakacje nie było sensu tego robić, a im bliżej świąt tym bardziej wszyscy będą obładowani choinkami, prezentami, mikołajami itp.

Podziel się z innymi

Post Comment