Plushaki, LG dziary i Iza, która opowiedziała świński dowcip

W każdej grupie nieformalnej (towarzyskiej) role są podzielone. Na przykład: Iza kontroluje budżet browarniany, Tomek opowiada świńskie dowcipy, Sylwia rozwozi wszystkich do domów (niepijąca, tak samo lubiana), Zbyszek snuje opowieści o podróżach i restauracjach, a Jacek jest grupowym mrukiem. Każde z nich, na skutek przyjętej lub przyznanej roli, posiada określone przywileje, obowiązki i oczekiwania względem komunikacji.

Drogie Plushaki i LG dziary: jesteście jak Iza, która opowiedziała jeden ze świńskich dowcipów Tomka. Intencje miała na pewno dobre. Załóżmy, że dowcip był w miarę ok. Ale odbiór był zupełnie inny.

W komunikacji liczy się nie tylko przekaz, ale i jego źródło. A zwykle: źródło liczy się bardziej niż przekaz. Innowacyjny pomysł od szeregowego pracownika ma inną wartość niż ten sam pomysł zaprezentowany przez kierownika działu, prawda?

Korporacje/marki zabierające głos na social media z definicji są traktowane jak osoby spoza kręgu wtajemniczonych. Jesteście dopuszczeni do social mediów na specjalnych prawach. Możecie słuchać dyskusji, analizować je sobie narzędziami informatycznymi. Możecie nawet okazjonalnie zabierać głos. Ale nie jesteście ani liderem dyskusji, ani cenionym członkiem – chyba, że zaskarbicie sobie uznanie długością działalności i jakością wpisów. Jakość wpisów polega zaś (nie uwolnimy się od tego Vaynerchuka) na zachowaniu proporcji między contentem niereklamowym (lewe proste) i reklamowym (prawe sierpowe).

Kwestia społeczna nie jest wymówką, żeby mówić, cokolwiek przyjdzie Wam do głowy.

Kwestia społeczna nie jest argumentem, żeby wchodzić w dyskusję i zaczynać rozmowę od prawego sierpowego. Chcecie naprawdę wejść w kwestię społeczną? Zacznijcie od kilku drobnych postów dotyczących kwestii, bez najmniejszej wzmianki o produkcie. Dopiero potem dajcie przekaz reklamowy. Jak dużo ma być tych drobnych postów? Nie wiadomo. Trzeba spróbować i mieć nadzieję, że to już ten dobry moment.

Dokładnie ta sama zasada obowiązuje na spotkaniach towarzyskich, a także na konferencjach tematycznych. Idźcie na wesele lub do kina ze znajomymi i zacznijcie rozmowę od zachwalania swojego produktu lub usługi. Idźcie na konferencję branżową i wygłoście prezentację handlową zamiast problemowo-merytorycznej. Zostaniecie uznani za handlarzy, a nie za ciekawych dyskutantów. Albo za nudziarzy, a nie za fajnych gości.

Powiedzieliście co mieliście do powiedzenia. Społeczeństwo wysłuchało i stwierdziło: „To było nie na miejscu”.

Nie znaczy to, że przekaz był zły albo że wy jesteście do kitu. Więc nie tłumaczcie się, bo wtedy sugerujecie, że jesteśmy zbyt mało rozgarnięci, żeby zrozumieć wasz wysublimowany przekaz. Nie używajcie argumentu: „no ale to dyskusja społeczna”. My o tym doskonale wiemy – bo to nasza dyskusja. Takimi tłumaczeniami jeszcze bardziej pokazujecie, że nie rozumiecie zasad komunikacji i nie umiecie dekodować wewnętrznych komunikatów grupy.

Ja wam zdekoduję ten przekaz: wy jeszcze – podkreślam: jeszcze – nie zasłużyliście na prawo zamieszczenia przekazu reklamowego w tej dyskusji. Prawego sierpowego.

Uznajcie swój fail po cichu, dajcie kilka wartościowych postów bez jakiegokolwiek nawiązania reklamowego i potem spróbujcie znowu.

Nikt się na was nie obraził. Nikt nie zamknął przed wami drzwi do dalszej dyskusji. Jeśli macie coś wartościowego do powiedzenia, social społeczeństwo chętnie was wysłucha i pochwali.

Ale weźcie do siebie zdekodowany feedback.

Podziel się z innymi

Post Comment