Warning: file_get_contents(): php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /home/malowane/domains/social-pr.pl/public_html/wp-content/plugins/device-push/index.php on line 130

Warning: file_get_contents(https://apiweb.devicepush.com:8081/1.0/): failed to open stream: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /home/malowane/domains/social-pr.pl/public_html/wp-content/plugins/device-push/index.php on line 130

Posty-podsumowania tygodnia: pułapka czy hit?

Wiele portali informacyjnych publikuje raz w tygodniu podsumowania tygodnia. Czasem w piątek, czasem w poniedziałek. Teksty takie służą dwóm celom. Po pierwsze, pozwalają dotrzeć z informacjami do tych czytelników, którzy nie mają czasu ani zainteresowania, by wchodzić na portal codziennie i sprawdzać newsy. Jako że jest to spora grupa – nie zaryzykuję słowa „większość”, ale ilościowo to dość blisko – warto ich utrzymać w „plemieniu” portalu. Po drugie, co przed momentem zatelegrafowałem, teksty z podsumowaniami cieszą się jedną z największych oglądalności. Jeśli nie największą.

Social autor, który myśli o monetyzacji swojego profilu (w dowolny sposób), chce i musi pochwalić się oglądalnością przed potencjalnymi sponsorami. Wrzucanie podsumowania tygodnia jawi się jako narzędzie ze sporą dźwignią. To w końcu tylko jeden tekst, fajnych informacji też się zawsze uzbiera w trakcie tygodnia, a efekt wygląda dobrze. W czym problem?

Problemy są co najmniej trzy. Wszystkie z nich wpływają negatywnie na długoterminowe powodzenie profilu.

1. Niezgodność z twoją podstawową rolą eksperta wywołuje zgrzyt.

Ludzie nie lubią, gdy coś do czego się przyzwyczaili, okazuje się czymś innym. W tym przypadku, przyszli na twój blog, ponieważ pisałeś interesujące komentarze na dany temat. Byłeś ekspertem-specjalistą („specialist”, zgodnie z nazewnictwem Klout’s Influence Matrix), który dostarczał fachowe info.

Podsumowanie tygodnia to krok w kierunku zupełnie innego contentu i roli eksperta: „curator” lub „syndicator” (wg Klout’s IM). Znajomy w swojej autorskiej matrycy ekspertów używa nazwy „komentator”. Taki ekspert przestaje tworzyć autorskie treści, albo tworzy ich znacznie mniej niż dotąd. W zamian zbiera informacje branżowe i komentuje je, dodając własne przemyślenia i uwagi. To naturalne, ponieważ szukanie informacji w innych źródłach zabiera czas przeznaczony na pracę indywidualną i wyciąganie wniosków oraz przemyśleń do wpisów.

W efekcie, dotychczasowi czytelnicy ceniący specjalistyczne treści otrzymują coraz mniej cennego dla nich contentu. I zaczynają rozglądać się za innymi źródłami. Zanim zbudujesz wokół siebie grupę fanów komentatorskich, liczby twojego medium mogą znacząco spaść. A to nie wygląda dobrze w rozmowach o monetyzacji.

2. Podajesz czytelnikom na srebrnej tacy sposób na zaprzestanie czytania codziennych newsów.

Logika jest prosta i korzystna. Po co wchodzić codziennie i szukać informacji, skoro raz w tygodniu dostanę wybrane, najlepsze newsy? Zamiast spędzać pięć razy po pięć minut, dostaję najważniejszą pigułę na raz na pięć minut. Jeśli coś mnie zainteresuje, to wtedy spokojnie sobie poczytam.

Weź pod uwagę, że specjaliści branżowi zwykle czytają kilka źródeł takich jak twoje social medium. Jeśli każdy wprowadzi takie podsumowanie, uzyskana oszczędność czasu jest fantastyczna.

W efekcie podsumowanie tygodnia będzie łapało coraz więcej wejść, ale teksty codzienne zaczną powoli spadać.

3. Potrzebujesz innych umiejętności niż te, z których korzystałeś dotychczas.

Komentator musi wyciągać krótką i mega celną treść z długiego artykułu. Musi umieć tworzyć intrygujące tytuły. Musi być gotowy na polemikę. Komentator wychodzi przed szereg specjalistów.

Co czujesz, czytając powyższe zdania? Ekscytację – nie mogę się doczekać, żeby to robić? Czy niepokój – nie zdawałeś sobie z tego sprawy?

Nie ma nic złego w byciu specjalistą na całe życie. Stajesz się coraz lepszy w swojej dziedzinie. Możesz zarabiać, biorąc udział w większych lub bardziej prestiżowych projektach. Twoja stawka projektowa rośnie. Może nawet zostaniesz rozpoznany poza granicami kraju i wejdziesz do projektów międzynarodowych.

Komentator to zupełnie inna ścieżka. Kusi, bo wydaje się łatwiejsza. Ale wymaga równie wiele wysiłku, determinacji. Komentator przesuwa się w kierunku rozrywki, zrozumiałej prezentacji. Może znać szczegóły, ale nie może nimi szafować – nie tego oczekuje jego publiczność.

Jak obejść te niebezpieczeństwa?

Wyjdź z siebie.

Nie publikuj podsumowania tygodnia na swoim social medium. Jeśli prowadzisz stronę na FB, podsumowania anonsuj na Twitterze. Jeśli prowadzisz blog, podsumowanie wrzucaj na FB. W ten sposób nie adresujesz bezpośrednio swoich obecnych czytelników, tylko celujesz w nowych.

Jeszcze lepiej: podsumowania publikuj na zupełnie obcym portalu. Możesz robić je w formie felietonu eksperckiego, który będziesz zamieszczać na portalu z informacjami branżowymi. Czy za darmo, czy nie – to zupełnie osobna sprawa.

Albo jeszcze lepiej: używaj ich jako wpisów gościnnych na portalach swoich „konkurentów”, czyli autorów piszących na ten sam temat co ty. Wydaje się to nielogiczne na pierwszy rzut oka, ale w praktyce działa bardzo dobrze. Dlaczego? O tym napiszę w którymś z kolejnych wpisów.

PS. Chociaż, z drugiej strony, warto spojrzeć na blog Jakuba Prószyńskiego, który na posumowaniach tygodnia zbudował kontent świetnego bloga. Konsekwencja i dobre przeglądy też mogą zatem być drogą do sukcesu:)

źródło obrazka: http://modx.com

Podziel się z innymi

Post Comment