Robo-PR: czy wszyscy stracimy pracę?

Po poprzednim wpisie — i opisanej w niej roli interesujących treści — odpowiedź na pytanie zawarte w dzisiejszym tytule jest banalnie prosta.

 

Nie. Oczywiście, że nie.

 

Robo-PR oraz robo-pisanie to nowe propozycje dla specjalistów promocji, aby uprościć pracę. Jak pisze Kevin Duran na blogu BadPitchBlog, automatyczne skrypty potrafią tworzyć teksty piosenek, piszą książki. Dodam do tego, że specjalny software pomaga pisać przemówienia polityków, sugerując słowa i tematy najlepiej trafiające do wybranego elektoratu.

 

Jakiego typu teksty mogłyby pisać podobne maszyny? Wszystkie, które mieszczą się w definicji tekstów niebędących utworami, zawartej w ustawie o prawie autorskim. Mowa więc o podstawowych newsach, np. wiadomościach giełdowych, informacjach o przyjęciu/odwołaniu członków zarządu, wynikach okresowych, informacjach pogodowych itp. Tam, gdzie informacje pojawiają się regularnie i według ustalonej struktury treści (konkretnych zdań), tam automaty się przydadzą. Tak naprawdę, będą dla nas wielką pomocą, bo uwolnią czas poświęcany na przygotowywanie rutynowych komunikatów. I na redagowanie tekstu wypełnionego korpogadką.

 

Co więc pozostaje osobom, które z dumą uważają się za kreatywnych ekspertów?

 

Po pierwsze, o czym wspomniałem na początku — intrygujące treści, które lubi Wujek Gógl.

 

Po drugie, oryginalne materiały, o strukturze dobranej do treści i przekazu. Reportaże, wywiady, osobiste anegdotki i przemyślenia, komentarze do wydarzeń bieżących.

 

Po trzecie, tworzenie i kontrola realizacji długoterminowego planu komunikacji.

 

Po czwarte, o czym pisałem w innym poprzednim wpisie, spotkania z ekspertami i dziennikarzami. Budowanie relacji.

 

Po piąte, rozwijanie nowych umiejętności zawodowych i komunikacyjnych, dzięki którym materiały z punktów (1) i (2) będą jeszcze lepsze i bardziej ciekawe.


Rynek PR zmieni się, przesunie od wyrobników-po-cenie-dumpingowej w kierunku specjalistów-z-przesłaniem. Nie ma znaczenia czy to zmiana dobra, czy zła. Po prostu to się dzieje i trzeba odpowiednio zareagować, żeby za jakiś czas nie obudzić się bez pracy.

Podziel się z innymi

Post Comment