Na słońcu 40 stopni, to i social się przegrzał. Jak uratować Twittera?

Gdy tydzień w tydzień pojawiają się informacje, że Twitter nie zarabia, a w G+ powoli gaśnie światło, oznacza to jedno: ludzie mają dość sociala. To nic, że piszę ten tekst, jednocześnie nadrabiając wpisy znajomych z poprzedniego tygodnia. To tylko subtelna ironia i jednocześnie przyczynek do dalszej rozmowy.

Zróbmy szybko mapę sociala.

Powodzenie medium społecznościowego, tak jak każdego innego produktu czy usługi, zależy od precyzyjnego trafienia w potrzebę użytkowników. Czy nam się to podoba, czy nie, Facebook jest THE SOCIAL MEDIUM. Liderem, którego pozycji nikt nie kwestionuje. Standardem, który trzeba spełnić. Cała reszta musi szukać swojej niszy. Pinterest poszedł w kierunku zdjęć — nazwijmy to — zakupowych i „chałupniczych”, w pozytywnym sensie tego słowa. Z kolei Instagram gromadzi fotki artystyczne i celebryckie. Skype poszedł w kierunku wideorozmów i rozmów głosowych. Za moment doskoczy tam Hangouts od Google’a, który dzięki swojej prostocie ma szansę skutecznie powalczyć o palmę pierwszeństwa i plamę miejsca numer dwa. LinkedIn usadowił się w rubryce „zawód” i „B2B”. Youtube i Twitch okupują działkę contentu wideo (nagrania i streamy). Prócz tego mamy wciąż tradycyjne blogi na WordPressie i Blogspocie, a także agregaty śmiesznych treści typu Kwejk, Wiocha czy Mordor na Domaniewskiej.

Twitter próbował zająć miejsce komunikatorów tekstowych typu GG. Kłopot w tym, że do porozmawiania ze znajomymi mamy inne narzędzia. Jeśli chcemy z kimś pogadać tak po prostu, piszemy maile, gadamy na FB, wreszcie możemy zadzwonić telefonem. Jeśli chcemy z kimś wymienić uwagi podczas oglądania streamu, używamy do tego bezpośrednio czatu Twitcha. Widać to np. w trakcie transmisji turniejów gamingowych, kiedy to dyskusja dzieje się właśnie na czacie, a na Twitterze pod odpowiednim hashtagiem pojawiają się wypowiedzi o ciężarze opinii i komentarzy, ale znacznie rzadziej. Inny przykład: większa wymiana zdań zachodzi zwykle pod filmem na YT (nawet biorąc pod uwagę wymóg posiadania konta w G+, który to wymóg zostanie niedługo zniesiony) niż na FB pod wpisem o nowym odcinku. Po prostu dyskusja odbywa się tam, gdzie coś się dzieje, a nie tam, gdzie ktoś zbudował miejsce spotkań. Twitter staje się powoli formalną agorą, natomiast miejski gwar toczy się na ulicach, na chodnikach pod kawiarniami, na ławkach w parkach, na placu pod stadionem.

Z drugiej strony rozmowy kibiców jednej z drużyn w trakcie meczu toczą się nie na otwartym Twitterze, ale w komentarzach pod postami na portalu kibicowskim. Powód jest oczywisty: ludzie chcą przeżyć emocje i dzielić się nimi z innymi w gronie zaufanym, a nie użerać z hejtami kibiców drużyny przeciwnej.

Ograniczenie do 140 znaków Twittera (nagminnie zresztą obchodzone) okazało się techniczną ciekawostką, a nie ficzerem odpowiadającym na potrzebę klientów. Z fajnymi ludźmi chcemy rozmawiać, a nie zastanawiać się czy dokończymy zdanie w tej wiadomości, czy musimy przerwać w połowie i zacząć pisać drugą.

Gdzie zatem może znaleźć swoje miejsce Twitter? Skąd może wziąć kaskę?

Ja bym poszedł albo w pod- i webcasty (cały czas bacznie przyglądając się, co robi w tym kierunku Twitch), albo ruszył z kopyta na fora internetowe, serwisy pytania/odpowiedzi i czaty. Może nawet w sam głos, bez obrazu (radio). Cały content opierający się na poszukiwaniu odpowiedzi i zadawaniu pytań powinien znaleźć się na Twitterze i być na bieżąco uaktualniany/rozbudowywany. Niech każdy bloger, vloger, streamer ma swój własny kanał, na którym prowadzi „audycję” z fanami. Niech eksperci firmowi odpowiadają na pytania o sposób użytkowania produktów. Dodatkowo, Twitter powinien umożliwić użytkownikom tworzenie własnych tablic (white table) rodem ze Squidoo, na których będzie można przypinać tweetami treści, a następnie poprzez graficzny UI przesuwać, porządkować, łączyć, dopisywać, uzupełniać – a następnie udostępniać czytelnikom. Zmieni to Twitter z platformy komunikacji w platformę contentu, co pozwoli proponować reklamodawcom i firmom fajne możliwości pokazania swoich marek i produktów. Jednocześnie zaś najlepsi twórcy będą mogli na tym zarobić.

Czy tak się stanie? Zobaczymy. Mam nadzieję, bo w porównaniu do wielu innych social mediów Twitter jest po prostu sympatyczny. Nieskrępowana dyskusja jest niezwykle cenna, ale Twitter jako firma potrzebuje czegoś, co może zmonetyzować: ram contentu, jakiejś zamkniętej formy, którą można udostępniać, lajkować, komentować. Trzymam kciuki.

Twitter bloga – https://twitter.com/SocialPR_Blog

Twitter mój – https://twitter.com/Gregonator

 

źródło obrazka

Podziel się z innymi

Post Comment