Social media a lenistwo PR

Social media to rzecz banalna. Wystarczy przygotować news, dobrać jakąś grafikę i wrzucić w te wszystkie Facebooki, Twittery, Pinteresty, Instagramy i LinkedIny. A żeby się najmniej napracować, można użyć platformy do publikacji tego samego komunikatu we wszystkich portalach za jednym kliknięciem.

Dokładnie na tej samej zasadzie, 30 lat temu wysyłane były dziesiątki tysięcy ofert marketingu bezpośredniego. Dokładnie na tej samej zasadzie, 20 lat temu guru online radzili uzyskiwać zasięg przez wrzucanie contentu do agregatorów. Dokładnie na tej samej zasadzie, do dziś podręczniki media relations zalecają wysyłać informacje prasowe do dziennikarzy.

PR: najprostsza robota pod słońcem.

Ironia mode off.

W rzeczywistości, mało kto chce wydać mnóstwo pieniędzy na przygotowanie i wysyłkę oferty do masowej bazy odbiorców. Targetowane bazy: tak brzmi hasło przewodnie specjalistów marketingu. W rzeczywistości, algorytmy wyszukiwarki Google obniżają pozycje stron, które publikują identyczne wpisy. W rzeczywistości, większość dziennikarzy na każde 10 otrzymywanych codziennie newsów zagląda może w 1-2 (na podstawie własnego doświadczenia). A i to nie w te, które wydają się najciekawsze, ale w te od firm najbardziej klikalnych lub od tych bardziej lubianych personalnie lub komercyjnie.

Wreszcie, w rzeczywistości, social media dają czytelny feedback, że nie tolerują podobnej masówki. Liczba komentarzy, udostępnień, przełożenie na earned media oraz kontakty handlowe, nawet lajki: te wskaźniki jasno pokazują co ludzie lubią, a co omijają szerokim łukiem. Widać również, że ten sam komunikat w jednym social medium wypada znacznie lepiej niż w innym.

Stąd już niedaleka droga do wniosku, że aby uzyskać maksymalne efekty, trzeba przygotować kilka oddzielnych materiałów. Każdy materiał należy dopasować do specyfiki medium, a nie odwrotnie, jak do tej pory bywało.

We wpisie Lou Hoffmana na blogu Ishmael’s Corner znajduje się grafika z matrycą 2×2, opisującą social media w dwóch wymiarach: działanie na intelekt/emocje (intellectual/emotional) oraz formy głównej przekazu komunikatu słowa/obrazy (words/visuals). Autor rozpatruje zalety różnych social mediów dla komunikacji w branży B2B.

Rzut oka na matrycę wystarczy, by zrozumieć, że co innego należy zamieszczać na FB, a co innego na Pinterest. Choć dzięki opcji zamieszczania zdjęć oraz narzędziom do publikacji dłuższych komentarzy Twitter traci swój tekstowy charakter, to jeszcze przez długi czas pozostanie forum do wymiany szybkich myśli i chwilowych pomysłów na 140 znaków. YouTube znajduje się po stronie edukacyjnej niż rozrywkowej (webinaria, filmy instruktażowe, kejsy wideo), a SlideShare pozwala prezentować bardziej skomplikowane treści w sposób dynamiczny i bez ścian tekstu.

Planując kampanię w social mediach, warto więc spojrzeć na różne media i ocenić jaki efekt u odbiorcy chcesz uzyskać: chcesz go/ją czegoś nauczyć, coś wyjaśnić, zainspirować, zaciekawić by przyszli na stronę firmową lub firmowego bloga po więcej szczegółów? Wrzucając wszędzie to samo może i oszczędzasz sobie nieco pracy, ale też tworzysz wrażenie, że twoja wiedza o metodach komunikacji zatrzymała się 20 lat temu.

PR to najlepsza robota pod słońcem, gdy przestaniesz myśleć o swojej wygodzie, a zaczniesz myśleć o efektach dla klienta. Narzędzi jest mnóstwo, a ty jesteś specjalistą. Tylko przestań się lenić.

Podziel się z innymi

Post Comment