Let’s Twitch again: telewizja nie żyje

W dniach 18-20 marca (czyli prawie miesiąc temu) w Miami odbyła się 18. edycja Ultra Music Festival. Ponad 170 tys. osób (dane z całego weekendu) bawiło się przy dźwiękach serwowanych przez czołowych artystów muzyki elektronicznej. Kolejne ponad 100 tys. osób – jednocześnie – oglądało koncerty przez platformę Twitch.tv. Przed smartfonami i tabletami tańczyli fani z całego świata, na co wskazywały komentarze ukazujące się na live czacie Twitcha. Na YouTube licznik wyświetleń występu Armina van Buurena – jeden z najlepszych setów tej edycji festiwalu – po dwóch tygodniach od festiwalu wskazywał ponad 880 tysięcy odtworzeń. Bez statystycznych estymacji widowni. Każde wciśnięcie „play” zostało zarejestrowane.

170 000. 100 000. 880 000.

Wtedy do mnie dotarło.

Telewizja naprawdę nie żyje.

Telewizja była medium treści video. Część z nich odbywała się na żywo, jak koncerty muzyczne, zawody sportowe, niektóre programy publicystyczne, rozrywkowe i informacyjne. Część pochodziła z odtworzeń, jak seriale, filmy, większość programów rozrywkowych i publicystycznych. Aby wyprodukować treści na dobrym poziomie, potrzebne było bogato wyposażone studio i grupa wyszkolonych techników. Kosztowało to mnóstwo pieniędzy. Drugie tyle (albo i jeszcze więcej) kosztowało wyprodukowanie sygnału i wysłanie do odbiorców.

Przez kilkadziesiąt lat czekaliśmy cały dzień by poznać codzienne wiadomości i cały tydzień by obejrzeć kolejny odcinek ulubionego serialu lub programu. Przez kilkadziesiąt lat byliśmy zdani na gust i budżet telewizji, która dostarczała filmy w piątkowe, sobotnie i świąteczne wieczory. Patrzę na was: Kevinie sam w domu, kanonierze Dolasie i rodziny Kargulów i Pawlaków.

Nigdy więcej.

Nie jest to jakiś wielki szok. Od dawna kilku ekspertów, z Sethem Godinem na czele, przekonywało, że złote czasy marketingu i sprzedaży minęły bezpowrotnie. Że wydawanie setek tysięcy za 20-sekundową reklamę to coraz większe ryzyko, bo trudniej wykazać wpływ na uzyskane przychody. Ale biznes wciąż się kręcił: miedyz innymi dlatego, że agencje sprytnie przywróciły do łask product placement (opery mydlane), znacznie tańszy niż typowa reklama. Swoje zrobiły również rabaty zakupowe – bo przecież telewizji też zależało na utrzymaniu budżetów reklamowych. Z czegoś trzeba pokryć koszty działalności własnej.

Ale wcześniej nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nie w pełni świadomie.

Telewizja nie jest już ważnym źródłem pozyskiwania treści wideo przez odbiorców.

Nie ma już żadnego znaczenia kto zapowiada wiadomości telewizyjne o 1930. Podobnie nie liczy się ile wynosi abonament RTV, ani od kogo i w jaki sposób będzie ściągany. To wszystko są jałowe dyskusje i przepychanki. Obecnie widzimy pozbawione samoświadomości szarpanie się na lewo i prawo zombiaka, który próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie. Ale w świecie nie ma już dla niego miejsca.

Obecnie treści wideo czerpiemy z:

  • YouTube: w większości nagrane wcześniej treści rozrywkowe (teledyski, programy) i poradnicze, nieco transmisji na żywo.
  • Twitch: transmisje na żywo nie tylko gier, ale też turniejów growych i koncertów muzycznych, które przyciągają nawet kilkaset tysięcy widzów. Jeśli nie złapiesz transmisji na żywo, znajdziesz ją w archiwum streamera.
  • Netflix, Amazon Prime, iTunes, Hulu, platformy Smart TV i VoD: filmy i seriale telewizyjne.
  • Facebook/Twitter/Snapchat: krótkie rozrywkowe filmiki, informacje bieżące.
  • portale informacyjne typu Onet, WP, NaTemat, Huffington Post: programy informacyjne i publicystyczne.

Tradycyjna telewizja jest oczywiście potrzebna – z naciskiem: że jedynie przez ograniczony czas – starszemu pokoleniu. Nawet nie dlatego, że brakuje im umiejętności obsługi internetu, ale dlatego że ich potrzeby treści wideo są niewielkie. W ich życiu telewizja/treści wideo stanowiła tło codziennego dnia: żeby coś grało podczas prac domowych, przygotowania obiadu, poobiedniego relaksu. Ich codzienna rutyna została dopasowana do ramówki telewizyjnej, np. z kolacją wydawaną nie później niż godzina 20.00, żeby nie przeszkadzała w oglądaniu serialu. Starsze pokolenie nie potrzebuje samodzielnie szukać nowego serialu, ponieważ przez tyle lat oglądania nie nabyło kompetencji w ich wyborze, ani w znajomości własnych gustów. Wystarczy to, co leci akurat w telewizorze.

Młodsze pokolenie włącza tablet i wchodzi na Twitch, YouTube, Netflix, Facebook, Snapchat.

170 000. 100 000. 880 000.

Tam warto wkładać pieniądze.

Ale to jest trudniejsze niż zlecenie domowi mediowemu realizacji i wykonania mediaplanu. Niektórzy blogerzy, vlogerzy, streamerzy działają w mniejszych lub większych grupach (zespołach, plaformach), ale zdecydowana większość działa na własny rachunek. Z nimi trzeba dogadywać się indywidualnie. Z szacunkiem. Ze zrozumieniem specyfiki. W języku nowoczesnego wideo, a nie korposlangu. To zupełnie inne kompetencje medialne. Czy ty i twoja agencja posiadają je? Jeśli nie, pora zacząć w nie inwestować.

(Kudos to Chubby Checker za inspirację.)

(Źródło obrazka: OpenClipartVectors, Pixabay.com. Na licencji CC0, Public Domain.)

Podziel się z innymi

Post Comment