Zwolnij. 80/20. Top5.

Ile seriali potrzebujesz oglądać, żeby czuć się szczęśliwym człowiekiem?

Eksplozja socialu uwolniła mnóstwo radosnej twórczości, do tej pory skrzętnie odkładanej do zakurzonej szuflady. Tysiące blogerów, setki vlogerów i streamerów, dziesiątki ekspertów od socialu: rywalizują o uwagę, kliki, lajki i powroty czytelników. Można utonąć w tym zalewie komunikatów, gdyż wszystkie są z pozoru mądre i elokwentne.

Profile i marki ścigają się, zawzięcie analizując liczby. Idą w sensacyjne jedynki, skandale na wizji, gołe tyłki, bo to gromadzi największą publiczność. Zapominają przy tym, że social to mikrotreści, a nie medium masowe.

Jako czytelnicy przyklaskujemy jednak tym wyścigom. Nie dlatego, że potrzebujemy 30 serwisów o PR, 30 przepisów jak usmażyć tortillę, ani 30 porad jak urządzić mieszkanie. Pragniemy jedynie chomikować informacje na przyszłość. Bo a nuż przyjdzie moment, w którym jeden wpis ze stu na jednym ze stu blogów okaże się idealnie przydatny w sytuacji, w której jesteśmy. Boimy się, że bez niego nie damy sobie rady (ta, jasne), a z nim wszystko będzie super. Boimy się też zaangażować w coś, bo jeśli za miesiąc dany profil się pogorszy i będziemy musieli szukać nowego źródła wiarygodnych informacji? To już lepiej trzymać opcje otwarte, prawda?

Ale w praktyce zapewne jest tak, że zdecydowana większość ciekawych newsów pochodzi dzień w dzień od niewielkiego grona stałych autorów, znajomych, marek. 20. Cała reszta tworzy szum, którego niski dźwięk koi nasze lęki. 80.

*******************************

Głównym celem obecności w socialu nie jest zdobycie miliona fanów. Chodzi o bycie w Top5 u pięćdziesięciu osób, z którymi jesteś w kontakcie i którym dostarczasz dopasowane treści. Jeśli twój temat okaże się popularny, albo doczekasz się momentu, gdy stanie się popularny, wtedy dojdziesz do wymarzonego miliona – ale tylko dlatego, że twoja 50-ka opowie o tobie wielu innym.

Każdy zaczyna od małej grupy. To, jak sobie z nią radzisz, pokaże kolejnym tysiącom czy będziesz o nich dbać, czy mogą ci zaufać, odłożyć lęki i się zaangażować.

Na tym polega powodzenie w każdym biznesie. Łatwość wejścia w social i widok gigantów przechadzających się po krajobrazie tworzy iluzję szybkiego sukcesu. Przenosimy przyzwyczajenia ze świata offline, gdzie w większości przypadków „więcej” znaczy „lepiej”. A jeśli „mniej” znaczy „lepiej”, to za moment znajdzie się ktoś, kto przeramuje owo „mniej” na jakieś „więcej”. Bo „więcej” jest bardziej perswazyjne. Bo lepiej sprzedaje. Bo przyciąga większą uwagę. Bardziej… Lepiej… Więcej…

Ale po co? Po co ci milion fanów? Z iloma możesz wejść w znaczącą rozmowę na profilu? Ilu możesz wypożyczyć samochód na weekend? Ilu zabierzesz na weekend do Londynu? Iluzja wygranej: każdy ma szansę. Social może działać inaczej: jednostkowe relacje, znaczące dyskusje, zaangażowanie spotkania. Zobacz jak ciekawe są tematyczne meetupy i beercampy w porównaniu do branżowych konferencji i targów. Co zwykle robisz po wejściu do wielkiej hali? Oczywiście: szukasz znajomych i idziesz się przywitać. I tak raczej nie zobaczysz wszystkiego, więc lepiej zrobić coś znaczącego.

80. 20. Top5.

źródło obrazka: Kaboompics

Podziel się z innymi

Post Comment